Friends with benefits – chemia naszych czasów

Published on 16 maja 2019

Kilkanaście lat temu w świadomości społeczeństwa zaczęło funkcjonować określenie, które dla naszych dziadków i babć byłoby całkowicie nie do pomyślenia. Friends with benefits oznacza dosłownie przyjaciele z korzyściami. Nie trzeba mówić, że chodzi o korzyści natury czysto seksualnej. Czy jednak jest to zjawisko całkowicie negatywne i niepotrzebne? A może znaleźć w nim można coś dla siebie?

Na czym to polega?

Ludzie, którzy określają swoją relację mianem friends with benefits, bardzo rzadko ograniczają swój kontakt do: wejdź i ściągaj majtki. Choć hormony w relacjach tego rodzaju buzują, a seks, jako główny element łączący, stoi na wysokim poziomie, trudno osiągać z niego satysfakcję, jeśli między partnerami nie stworzy się także swego rodzaju więź psychiczna. Bardzo często friends with benefits stają się swego rodzaju przyjaciółmi także realnie. Dzielą w końcu ze sobą najintymniejszą sferę, jaka może istnieć w świecie dorosłych ludzi. Mimo początkowych zamierzeń bardzo szybko zaczynają ze sobą rozmawiać na intymne tematy, których nie poruszyliby z nikim innym – w końcu w relacji tego rodzaju nie muszą się starać, nie muszą udawać kogoś, kim nie są.

Do czego to zmierza?

Myliłby się jednak ten, kto zakłada, że jeśli relacja staje się intymna także w sferze psychicznej, nieuchronnie prowadzi to do związku. Szczególnie mężczyźni z łatwością rozdzielają seks od miłości, choć kobiety w dzisiejszych czasach również zaczynają potrafić odseparować od siebie te dwie sprawy. W relacje typu friends with benefits wchodzimy zazwyczaj z osobami, z którymi nigdy w życiu nie chcielibyśmy stworzyć prawdziwego związku, lecz pociągają nas seksualnie. Jeśli w grę zaczną wchodzić emocje inne niż przyjacielskie ciepło, sytuacja staje się problematyczna dla obu stron, bowiem rzadko kiedy takie zaangażowanie pojawia się u każdego z partnerów jednocześnie.

Savoir vivre w relacjach czysto seksualnych

Istnieje kilka podstawowych zasad, pozwalających cieszyć się z przyjaźni opartej na seksualności i wyjść z niej bez szwanku, kiedy naturalnie się skończy – bowiem relacje tego typu mają to do siebie, że daleko im do dozgonności. Pierwszą i naczelną zasadą jest szczerość. Nie wolno stwarzać złudzeń, że zależy nam na czymś więcej, niż tylko seks. Podobnie wszelkie próby brnięcia w relację w złudnej nadziei, że zmieni się ona w związek pełną gębą są tylko próbami manipulacji rzeczywistością i mogą skończyć się w dosłownie opłakany sposób. Zdecydowanie łatwiej zachować godność mówiąc szczerze: “Zaczynam się angażować, a nie na tym miała polegać ta relacja. Dziękuję Ci za wszystko, teraz decyduję się zająć się sobą i odciąć się od Ciebie na jakiś czas.”. W ten sposób zachowujemy twarz i przejmujemy we własne ręce sterowanie własnym życiem, zamiast oddawać je w ręce drugiej osoby – jesteśmy fair wobec siebie i jej. Druga zasada to jasne ustalenia. Komunikujmy się otwarcie. Jeśli spotkaliśmy się w wiadomym celu już kilka razy, porozmawiajmy wprost o swoich oczekiwaniach, o tym, co jesteśmy, a czego nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Ważne na przykład, by ustalić, czy w naszej relacji w sprawach seksualnych funkcjonuje wyłączność, inaczej prędko dojdzie do nieporozumień i niepotrzebnych nerwów.

 

W ten sposób friends with benefits, choć nigdy nie zastąpią prawdziwego związku, mogą przynieść nam sporo przyjemności i dać chwilę wytchnienia.